CZAS OCZEKIWANIA NA PIERWSZĄ ROZPRAWĘ ROZWODOWĄ

Decyzja o rozwodzie.

Masz za sobą jedną z najważniejszych decyzji w życiu. Pozew o rozwód został złożony w sądzie i w napięciu oczekujesz rozprawy. Nie zdarzyło mi się, aby w trakcie spotkania dotyczącego sprawy rozwodowej nie padło pytanie o termin rozprawy. W mojej ocenie najważniejszymi momentami, kamieniami milowymi w życiu osoby decydującej się na rozwód, jest bowiem decyzja o wytoczeniu powództwa o rozwód, a następnie pierwsza rozprawa na sali sądowej. Mimo że zawsze wyczerpująco wyjaśniam wszelkie mechanizmy, w szczególności te dotyczące biurokracji sądowej, już w trakcie pierwszej konsultacji z Klientem, w ostatnim czasie otrzymuję mnóstwo zapytań od zmartwionych osób oczekujących w napięciu na jakikolwiek ruch sądu.

Ile zaczekam na pierwszą rozprawę?

Powiedzmy sobie to szczerze – czasu oczekiwania na rozprawę rozwodową nie można z góry sprecyzować. Termin rozprawy uzależniony jest od wielu okoliczności. Przede wszystkim od ilości spraw rozpoznawanych w sądzie, możliwości kadrowych, jak i aglomeracji miejskiej. Ogromne znaczenie ma również pora roku – lipiec i sierpień to pora wakacji, a prawo do odpoczynku należy się również pracownikom sądów, co powoduje duże braki kadrowe i w efekcie raczej sporadycznie odbywają się rozprawy w sezonie letnim. W kwestiach organizacyjnych nie można zapominać także i o takich sytuacjach życiowych, jak zwolnienie lekarskie sędziego (czy to w związku ze swoją chorobą czy np. chorobą dziecka). Każdy sędzia osobiście prowadzi sprawę, jaka została przekazana do jego referatu w drodze losowania. Zarówno wspomniane zwolnienie lekarskie jak również urlop wypoczynkowy czy nieodpłatny urlop, powoduje, iż w czasie nieobecności sędziego nie jest rozpoznawana nasza sprawa.

Oczekiwanie w praktyce.

W praktyce aktualnie w Sądzie Okręgowym w Szczecinie najkrócej na pierwszą rozprawę zaczekamy 1,5 miesiąca, najdłużej nawet 12 miesięcy. Jako ciekawostkę dodam, że w Szczecinie od kilku lat odnotowuje się najwyższy odsetek rozwodów (sic!), co niestety również wydatnie wpływa na terminy na wokandzie.

Opóźnienia z powodu braków formalnych.

Oczywistą kwestią jest, że każdy brak formalny pozwu powoduje opóźnienie przekładające się na termin pierwszej rozprawy. Niezależnie od rodzaju braku i szybkości naszej reakcji na błąd, każdy brak formalny pozwu może opóźnić wyznaczenie terminu nawet o 2 czy 3 miesiące. Jak to możliwe? Kłaniają się tutaj braki kadrowe i duża liczba spraw. Sąd zauważy błąd po miesiącu od wpływu pozwu, wyśle nam wezwanie do usunięciu braku po kolejnym miesiącu, a wyznaczenie terminu nastąpi po 3 miesiącach, gdy sąd otrzyma informację o wykonaniu zobowiązania.

Komplikacje po nowelizacji.

Utrudnieniami, jakie występują po listopadowej nowelizacji (i wyrastają jak grzyby po deszczu, niestety!) są wymogi dotyczące osobistego odebrania przesyłki sądowej zawierającej odpis pozwu przez stronę pozwaną. Wówczas sąd nie będzie mógł wyznaczyć rozprawy, będąc zmuszony do wdrożenia nowej procedury doręczenia. Początkowo doręczenie przez komornika, a w przypadku nieskuteczności tej metody to powód będzie musiał przekonać sąd, że jego współmałżonek mieszka pod danym adresem. Więcej o zmianach w zakresie doręczeń pisałam tu https://kancelariawszczecinie.pl/doreczenia-po-nowemu/.

Wniosek o zabezpieczenie antidotum na czas oczekiwania?
Ustawodawca nakłada na sądy obowiązek rozpoznawania spraw rozwodowych, w których strony mają małoletnie dzieci w pierwszej kolejności. Sprawy te powinny być traktowane priorytetowo, gdy rodzic składa wniosek o zabezpieczenie alimentów. Jak się ma do teorii praktyka? W rzeczywistości bywa różnie. Czasem samotny rodzic poczeka nawet kilka miesięcy na wyznaczenie pierwszej rozprawy, na której sąd rozpozna zabezpieczenie.

Jak wykorzystać okres oczekiwania?

Trudno odnaleźć plusy oczekiwania na działanie sądu. Upływ kilku miesięcy od daty wytoczenia powództwa do daty rozprawy, utwierdza sąd w przekonaniu, że nie da się uratować waszego małżeństwa. Tym samym sąd wyrazi zgodę na orzeczenie rozwodu. Czas tzw. zawieszenia można często wykorzystać na pertraktacje ugodowe. Często strona pozwana, zanim otrzyma pozew z sądu, ma wiedzę o sprawie od współmałżonka i zdecydowana jest działać w sprawie – udaje się na konsultację prawniczą, wybiera profesjonalnego pełnomocnika itp. Nadto czas do pierwszej rozprawy daje nam perspektywę – możemy utwierdzić się w przekonaniu o słuszności naszej decyzji bądź wycofać się ze sprawy. Nierzadko bowiem w przypadku poważnych problemów małżeńskich, małżonek który cierpi z powodu zachowania drugiej strony, decyduje się na rozwód, licząc że pozew zdyscyplinuje żonę/męża, że druga strona podejmie realne działania mające na celu pojednanie małżonków. Pamiętajmy, że na każdym etapie sprawy sąd może zawiesić postępowanie na zgodny wniosek małżonków albo skierować strony do mediacji.

Najważniejsze.

Niezależnie od tego, czy podejmujesz decyzję o rozwodzie, czy rezygnujesz ze sprawy rozwodowej w jej toku, musisz pamiętać, że przede wszystkim najważniejsze jest to, aby działać w zgodzie z sobą i walczyć o lepszą przyszłość dla siebie.